Dzień pierwszy

Do Madrytu przylecieliśmy około godziny 13.00. Odebraliśmy bagaże i wsiedliśmy do autokaru, który zawiózł nas do hotelu. Po zakwaterowaniu udaliśmy się na spacer po okolicy. Przechadzaliśmy się m.in. po Puerta del Sol. Po kolacji pojechaliśmy na wycieczkę autokarową „Madrid by night”. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się  przy ciekawszych miejscach, żebyśmy mogli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Arena  byków i Plac Kastylii świetnie prezentowały się po zmroku.

 

          Dzień drugi

            W piątek po śniadaniu wyjechaliśmy autokarem poza Madryt, aby zobaczyć Dolinę Poległych. Jest to miejsce poświęcone ofiarom wojny domowej, która wybuchła w 1936 roku i trwała 3 lata. Skała, na której znajduje się Dolina nazywa się Risco de la Nava. Zobaczyliśmy tam również krzyż o wysokości 150 m. Weszliśmy do Bazyliki, która została wykuta w skale. Następnie pojechaliśmy do El Escorial, w którym zoabaczyliśmy m.in. miejsce pochówku królów i królowych Hiszpanii. Później mieliśmy czas wolny, aby zrobić zakupy i coś przegryźć.

 

Dzień trzeci

Sobota była chyba najbardziej męczącym dniem. Rozpoczęło się od wyjazdu do Toledo, gdzie zwiedziliśmy katedrę, Świętą Marię Białą oraz zobaczyliśmy słynny obraz „Pogrzeb Hrabiego de Orgaz” El Greco. Przechodziliśmy również po najstarszym moście w Toledo – Alcantara.

Prosto z Toledo udaliśmy się do muzem Del Prado. Obejrzeliśmy kilka najważniejszych obrazów oraz wystawę prac Goi. Niestety nie zdążyliśmy dokładniej zwiedzić galerii, ponieważ musieliśmy szybko dojechać do Pałacu Królewskiego. Wszyscy byli bardzo zmęczeni, dlatego nasza wizyta tam nie trwała długo. Zobaczyliśmy jedynie małą część z ponad tysiąca sal, które się tam znajdują. Duże zmęczenie jednak i tak nie pozwoliłoby nikomu na dokładniejsze zwiedzenie tego pałacu.

Dzień czwarty

Niedziela zaczęła się bardzo przyjemnie, ponieważ nauczyciele z okazji dnia dziecka poczęstowali nas słodkościami. To nie była jedyna niespodzianka od naszych opiekunów. Z racji tego, że jest nasze święto i tego, że poprzedniego dnia dużo zwiedzaliśmy niedziela była luźniejszym dniem. Najpierw pojechaliśmy do centrum handlowego, w którym największą rozrywką był… stok narciarski! Niektórzy nasi koledzy nawet skusili się aby wypożyczyć sprzęt i poszusować trochę. Kolejnie udaliśmy się  na stadion Realu Madryt- Santiago Bernabeu. Weszliśmy na trybuny, oglądaliśmy trofea i stroje klubowe. Mogliśmy również zejść do szatni i poczuć się jak prawdziwe gwiazdy futbolu, wychodząc stamtąd na stadion. Po południu mieliśmy dwie opcje do wyboru – albo czas wolny i zakupy, albo ponowna wizyta w del Prado. Ku zdziwieniu nauczycieli całkiem spora grupa chętnych poszła do del Prado. Był to bardzo przyjemny dzień!

 

Dzień piąty

Po śniadaniu poszliśmy znów w okolice Puerta del Sol i mieliśmy czas wolny. Potem pojechaliśmy na cały dzień do parku rozrywki – Parque de Atracciones. Każdy mógł znaleźć tam coś dla siebie. Dla tych trochę mniej odważnych były „lżejsze” rozrywki, dla tych, którzy lubią adrenalinę były przeznaczone niesamowite roller costery. Chyba większość uczniów uważa, że było to najfajniejszy dzień w Madrycie. J

Dzień szósty

Tego dnia wszyscy od samego rana byli trochę smutni – nikt nie chciał wracać do Polski. Po spakowaniu walizek po raz ostatni przeszliśmy się po okolicy, zahaczając o park, w którym chwilę odpoczywaliśmy. Później po szybkim lunchu, wróciliśmy do hotelu, spod, którego autokar odwiózł nas na lotnisko. Tak skończył się nasz wyjazd do Madrytu, który na pewno można zaliczyć do udanych!